06.04.2026
Wielkanocne wspomnienia Zbyszka Karpowicza
Święta Wielkanocne to tradycje, ale też barwne wspomnienia. O Święta z dawnych lat zapytaliśmy Zbyszka Karpowicza z Karpowicz Family.
To były zamierzchłe czasy, wtedy byliśmy piękni i młodzi – teraz jesteśmy już tylko młodzi (oczywiście w żartach). – rozpoczyna ze śmiechem swoją opowieść Zbigniew Karpowicz i dodaje – Bardzo czekaliśmy na te Święta Wielkanocne – w parku były pierwsze bazie, chodziliśmy i słuchaliśmy, jak śpiewają ptaki. Naprawdę bardzo miło wspominam tamte czasy, choć było to naprawdę bardzo, bardzo dawno temu. – wspomina Lider Karpowicz Family.
Oczywiście przychodził do nas Zajączek. Zawsze byliśmy na łące i Mama chowała mi za jakiś krzaczek drobny upominek – jakiegoś zajączka czy baranka z marcepanu czy z cukru i mówiła „Zbyszku szukaj, bo tam gdzieś coś musiał Zajączek zostawić”. Oczywiście z chęcią szukałem, bardzo się cieszyłem, że miałem takiego dobrego nosa, że mogłem znaleźć wspomnianego zajączka czy baranka. – opowiada Artysta.
Z pewnością Śmigus Dyngus wyglądał inaczej niż dziś. Lubiliśmy, kiedy można było z takimi sikawkami – na Śląsku nazywaliśmy je „nuple” – pełne wody, którą oblewaliśmy dziewczyny. To było tradycją. W zamian dziewczyny obdarowywały nas pisankami. – kończy z uśmiechem Zbyszek Karpowicz.
Oczywiście przychodził do nas Zajączek. Zawsze byliśmy na łące i Mama chowała mi za jakiś krzaczek drobny upominek – jakiegoś zajączka czy baranka z marcepanu czy z cukru i mówiła „Zbyszku szukaj, bo tam gdzieś coś musiał Zajączek zostawić”. Oczywiście z chęcią szukałem, bardzo się cieszyłem, że miałem takiego dobrego nosa, że mogłem znaleźć wspomnianego zajączka czy baranka. – opowiada Artysta.
Z pewnością Śmigus Dyngus wyglądał inaczej niż dziś. Lubiliśmy, kiedy można było z takimi sikawkami – na Śląsku nazywaliśmy je „nuple” – pełne wody, którą oblewaliśmy dziewczyny. To było tradycją. W zamian dziewczyny obdarowywały nas pisankami. – kończy z uśmiechem Zbyszek Karpowicz.















