12.01.2026
Chris Oxforduo - wywiad c.d.
Po długiej przerwie powracam do rozmowy z bardzo popularnym i lubianym Artystą naszej Sceny, mającym na koncie liczne sukcesy na listach przebojów, w tym 2-krotny tytuł Szlagieru Roku LSS… Mowa o Chrisie Oxforduo.
Tym razem będzie coś na temat dalszych muzycznych planów, podróżach między Polską a Niemcami, jak też po hobby i pasjach Chrisa.
Tym razem będzie coś na temat dalszych muzycznych planów, podróżach między Polską a Niemcami, jak też po hobby i pasjach Chrisa.
- Od wielu lat niesłabnącą popularnością na naszej scenie cieszą się „okazjonalne” Duetu – w sensie pojedynczych piosenek nagranych przez dwóch, często na co dzień działających w dosyć odległych stylach Artystów. Czy myślałeś też o nagraniu takiego duetu?
Chris: Też są takie plany. Muszę już zdradzić, że planuję pewien duet, ale na razie nie mogę zdradzić z kim. Na pewno będzie to Dziewczyna. Tak więc planuję też nagrać w Duecie ładny numer. Oczywiście też w rytmach lat 80-tych.
- To super wiadomość.
Chris: Może się zdarzyć, że to będzie miało związek z moimi Dziećmi – które się pytają już o wspólny utwór. Od Gali, na której zaśpiewaliśmy, minęło już sporo czasu, głosiki dzieci się zmieniły, ale już się pytają, czy moglibyśmy znów razem coś nagrać. Zobaczymy, czy to się uda, ale dążymy w tym kierunku.
- Piosenka dobrze się przyjęła, a Twoje Dzieci na scenie czuły się całkiem nieźle…
Chris: Tak – jak ryba w wodzie. Można śmiało powiedzieć, że mają to wyssane z mlekiem matki. [śmiech] Wiadomo – w końcu razem zaczynaliśmy, śpiewaliśmy jako Oxforduo. Tak więc Dzieci muszą to odziedziczyć – nie mają innego wyjścia. [śmiech]
- Od lat mieszkasz w Niemczech. Czy to jednak nie utrudnia Ci rozwijania kariery w Polsce? Bądź co bądź, masz kawałeczek…
Chris: Powiem tak – by dojechać, a obecnie raczej już dolecieć (bo to się bardziej opłaca), to nie jest dla mnie problem i raczej nie sprawia mi trudności. Problem pojawia się, bo czasami miesza się to z terminami, jakie mam w Niemczech – wiadomo, że tam żyję, mieszkam… Czasami muszę odmówić dużo koncertów w Polsce, bo mamy już zarezerwowane terminy w Niemczech – czasami z 2-letnim wyprzedzeniem. Przeważnie kumuluje mi się to i nakłada. Zawsze powtarzam, że mnie bardziej pasuje przyjechać tutaj na koncert w niedzielę, nie w sobotę, ale też zdarzają się mi koncerty w soboty.

- Kiedyś, gdy zapytałam Cię o hobby, wspomniałeś głównie o sporcie i o… zakupach. Czy coś zmieniło się w kwestii hobby?
Chris: Hmm, zakupy to już jest nałóg, a nie hobby. [śmiech] Po prostu kiedy wychodzę na miasto, nie było chyba dnia, bym z powrotem nie przyszedł z jakąś reklamówką… To już jest naprawdę nałóg i się tego boję. Czytałem o tym dużo i rzeczywiście można wpaść w taki nałóg.
Jeżeli chodzi o moje hobby – mam dużo hobby: grałem w piłkę nożną, grałem w hokeja na lodzie, grałem w tenisa, jeżdżę na nartach, tak więc jest tych hobby naprawdę dużo. Zawsze coś mnie interesowało. Nawet kiedyś byłem ministrantem w kościele – może to akurat nie hobby, ale po prostu robiłem wszystko na raz. Gdzieś tam były też jakieś cyrkowe sztuczki, jakaś magia, zaczynam opowiadać kawały… Kiedyś nawet udało mi się nawet na scenie pokazać mały kabaret – i to się bardzo ładnie sprzedało. Gdy byliśmy dwa lata temu na śląskim spotkaniu, zrobiłem niespodziankę – odważyłem się zrobić kabaret, ludzie byli tak zadowoleni i zaskoczeni… nie wiedzieli, że takie coś robię. Organizator wręcz powiedział „Gdybym wiedział, że takie coś robisz, nie zapraszałbym innych wykonawców”. Naprawdę zaskoczyłem ich pozytywnie. Zobaczymy – może kiedyś oficjalnie z tym „wyskoczę”.
Jeżeli chodzi o moje hobby – mam dużo hobby: grałem w piłkę nożną, grałem w hokeja na lodzie, grałem w tenisa, jeżdżę na nartach, tak więc jest tych hobby naprawdę dużo. Zawsze coś mnie interesowało. Nawet kiedyś byłem ministrantem w kościele – może to akurat nie hobby, ale po prostu robiłem wszystko na raz. Gdzieś tam były też jakieś cyrkowe sztuczki, jakaś magia, zaczynam opowiadać kawały… Kiedyś nawet udało mi się nawet na scenie pokazać mały kabaret – i to się bardzo ładnie sprzedało. Gdy byliśmy dwa lata temu na śląskim spotkaniu, zrobiłem niespodziankę – odważyłem się zrobić kabaret, ludzie byli tak zadowoleni i zaskoczeni… nie wiedzieli, że takie coś robię. Organizator wręcz powiedział „Gdybym wiedział, że takie coś robisz, nie zapraszałbym innych wykonawców”. Naprawdę zaskoczyłem ich pozytywnie. Zobaczymy – może kiedyś oficjalnie z tym „wyskoczę”.
- Brzmi ciekawie.
- Bardzo dziękuję za udzielenie wywiadu.
Chris: Ja również dziękuję!
















