Aktualności wróć do listy
15.04.2018

Jan Musialik - wywiad cz.2

Rozmawiam dziś z Janem Musialikiem – Wydawcą, jak też Pomysłodawcą i Producentem Listy Śląskich Szlagierów, Producentem teledysków.
Tym razem Jan Musialik opowiedział nieco na temat produkowania teledysków, o organizowanych przez siebie koncertach, przemianom na Śląskiej Scenie Muzycznej jak też tym ,jakiej muzyki lubi słuchać prywatnie.
  • Jest Pan też producentem wielu rewelacyjnych teledysków. Może opowie Pan coś na ten temat…
Czy rewelacyjnych? Nie wiem. Skoro ludziom się podobają i chcą je oglądać, to super. Zawsze chciałbym więcej, niż mogę. Ale generalnie zawsze podsumowuję takie dyskusje w ten sposób – chciałbym, by Wykonawcy zarabiali tak duże pieniądze, by zadzwonili do mnie w poniedziałek i powiedzieli „słuchaj Jasiu, jesteśmy na Malediwach, pakuj się, przyjeżdżaj pięcioosobową ekipą. Trzy dni balujemy, pięć dni kręcimy super teledysk, bo mamy na to pieniądze”. Fajne bajki – choć tak kiedyś to sobie wyobrażałem.

Martwi mnie jedna rzecz w teledyskach. Wykonawcy, gdy zrobią jeden teledysk, często nie ciągną tego w kolejnych. Często nie mają pomysłu na swój wizerunek. To akurat mnie martwi.
Podstawą teledysku jest to, że gdy nie ma zbyt dużego budżetu na całość – brak  imponujących planów, nie jest mistrzowsko wyreżyserowany, to niech jest choć dobrze zrobiony – zmontowany, w fajnej kolorystyce… Jak ktoś kiedyś to określił, gdy przychodzi się do restauracji i jest tam niezbyt dobre jedzenie, niech ktoś choć powie, jak tu było ładnie…
  • Pana Firma jest organizatorem wielu koncertów z udziałem Gwiazd naszej Estrady. Każdy organizowany przez Pana koncert to prawdziwe widowisko – świetni Artyści, scenografia, choreografia... Chyba przywiązuje Pan bardzo dużą rolę do każdego aspektu widowiska…
Tak jak powiedziałem i jak mówi moja życiowa Partnerka: „ludzie pracują po to, żeby żyć”, a ja żyję po to by pracować. Żyję tym i tyle. Nie jest to to, co bym chciał. Martwi mnie, że budżetowo przeskoczyło nas disco-polo, które robi super imprezy, z ogromnymi scenami, tonami sprzętu, światłami. No, ale taka jest komercja. Ja robię na tyle, na ile wystarcza. Cieszy mnie, że Wykonawcy ufają mi, przyjeżdżają na moje koncerty, że występują. Podejrzewam, że ich tez cieszy, gdy coś jest fajnie zrobione.
  • Jakie są plany Pana Wydawnictwa na najbliższy czas? Czy możemy spodziewać się kolejnych koncertów? Może jakiejś premiery płytowej?
Z płytami jest tak – sam szukam na to pomysłu – otóż wykonawca nie ma wyjścia, musi produkować nowe nagrania. Musi, by ludzie go pamiętali. Dzisiaj w świecie globalizacji ludzie ciągle chcą czegoś nowego – tylko nowe, nowe, nowe... Ważne, że tylko zmienia się opakowanie, ale ważne że to coś nowego. Wykonawca zmuszony jest produkować coś nowego. Dla mnie standard wydawania to minimum dwa lata. Płyta co pół roku, czy co rok… może ktoś ma taką potrzebę, ale to nie jest najlepsze wyjście. Te dwa lata przerwy to standard. A cztery lata to już ogromny sukces – gdy wykonawca zrobi płytę i przez 4 lata gra koncerty, a ludzie wciąż pasjonują się płytą… To prawdziwy sukces. Tak właśnie jest z Mirkiem Szołtyskiem – dokładnie nie pamiętam, ale było tutaj około 4 lat przerwy. Premiera szykuje się na 26. maja z Okazji Dnia Matki, koncert odbędzie się w Chorzowskim Centrum Kultury.
Jeśli chodzi o kolejne wydawnictwa – wydajemy je, gdyż wykonawca musi je wydawać. Ale generalnie ze sprzedażą jest ciężko.
  • Na przestrzeni ostatnich lat Śląski rynek muzyczny uległ ogromnym przemianom. Jak spogląda Pan na niego w tej chwili?
Sam się zastanawiam, co narobiłem. Moim zdaniem teraz na rynku jest bałagan. Wszystko ewoluuje, gdyż Polska poznaje szlagierowy rynek – poznaje, fascynuje się. Na Śląsku jest zagłębie muzyki szlagierowej i biesiadnej. 2-3 stacje telewizyjne, 3 stacje radiowe konkurują ze sobą. Martwi mnie ta konkurencja, bo to nie konkurencja na super dobre produkcje, super fajne programy. Niestety niektórzy Wykonawcy są mięsem armatnim dla tych mediów. Co bardzo mnie martwi. Ja generalnie każdemu chcę dać szansę . Oczywiście zdarza się, że jakiś Wykonawca do mnie zadzwoni, ja akurat nie odbiorę, bo jestem zajęty, a potem po 5 latach słyszę, że nie odebrałem. Nie o to chodzi. Mnie napędza, gdy ktoś ma pomysł i dzwoni 3-4 razy dziennie. Dla mnie znaczy to, że ktoś ma pomysł i chce za nim iść. W innej sytuacji nie napędzamy się wzajemnie.
Jaki będzie dalszy rozwój tego wszystkiego? Sam się zastanawiam. Nie jest to po mojej myśli. Może faktycznie konkurencja jest bardzo duża, ale tylko w zespołach. Bo w przypadku producentów nic wielkiego się nie stało – nie przybyło 10 producentów, 100 agentów czy kilku nowych telewizji… Przybyło wyłącznie zespołów. Niektóre zespoły nie zastanawiają się nad tym, co nagrywają, nagrywają coś co zrobił inny zespół tydzień wcześniej. Są zespoły, które mają swój styl, pilnują go i idą cały czas w tym kierunku. Ale nowe Zespoły mówią, że zrobimy np. tak samo, jak Brygida i Robert Łukowski, itd. To nie jest tak – ludzie są dziś wyrafinowani, są wielkimi jurorami, potrafią ocenić tekst, muzykę. Ale fajne jest to, że Polska się tym fascynuje. To jest super. Jak się to dalej rozwinie – zobaczymy. Disco-polo się rozwinęło, myślę, że szlagiery też.
  • Jakiej muzyki lubi Pan słuchać prywatnie?
Słucham tylko i wyłącznie szlagierów. Nasłuchuję różnych radiostacji. Chodzi mi po głowie pomysł, który od trzech lat mam w głowie, ale teraz chciałbym go zrealizować. Łączenie narodów. Jedna z firm na naszym rynku posiłkuje się utworami chorwackimi. Ale jest bardzo dużo takich utworów także holenderskich, hiszpańskich, szwedzkich, w stylu szlagierowym – chodzą mi po głowie różne mariaże. Tak więc słucham tylko szlagierów. Na nic innego nie wystarcza mi czasu. Teraz dosyć często oglądam zrealizowany przez siebie koncert – w 2012 roku Andrzeja Cierniewskiego. Sam się dziwię, że taki koncert wyprodukowałem.
W ogóle zaczynałem z pop-rockiem. Byłem wydawcą T-Love King, pracowałem z Edytą Bartosiewicz, z Kają, potem zobaczyłem, że Warszawa mocno stoi i nie ma tam miejsca dla mnie. Zacząłem więc z muzyką szlagierową, biesiadną, to jest moja pasja i mój zawód. Ale słucham właściwie wszystkiego.
  • Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu.
Proszę bardzo.
Kto fajruje we wrześniu?
Kto fajruje we wrześniu?
Śląski Gwiazdozbiór
Śląski Gwiazdozbiór
Słowniczek: z naszego na polski i z polskiego na nasze
Słowniczek: z naszego na polski i z polskiego na nasze

Lista przebojów

1.
Krzysztof KoniarekDaj mi swoje serce
2.
Damian HoleckiOna i ja
3.
AvistaRytm naszych serc
4.
StachSłona łza
5.
Kasia Matejczyk z Zespołem New EnergyNa tym schluss
6.
De SilversOd dziś moje serce należy do Ciebie
7.
FrejeLetni czas
8.
Arkadia BandTam dom mój, gdzie serce moje
9.
Tim FabianMój Aniele
10.
WeronikaTotalny luz
11.
Mirosław SzołtysekLato w nas jest
12.
Mona LisaSilna jak lew
13.
Darek NowickiŻółte tulipany
14.
BetiBerPamiętnik
15.
Beata MichalskaTo Ty znalazłeś mnie

Sonda

Wybierz najlepszy teledysk z mostem cz.2 [głosujemy raz na dobę]