13.11.2025
MarsaAlam - wywiad cz.2
Po dłuższej przerwie powracamy do rozmowy z Artystami tworzącymi od kilku lat na naszej scenie Duet, bijący rekordy popularności, mający na koncie już 3 płyty oraz mnóstwo przebojów. Mowa o Zespole MarsaAlam.
Tym razem Marcin i Adam opowiedzieli Śląskim Przebojom o początkach Zespołu MarsaAlam (i tym, skąd wzięła się nazwa Duetu), o podróżach pomiędzy Niemcami a Polską, jak też o początkach swojej muzycznej drogi.
Tym razem Marcin i Adam opowiedzieli Śląskim Przebojom o początkach Zespołu MarsaAlam (i tym, skąd wzięła się nazwa Duetu), o podróżach pomiędzy Niemcami a Polską, jak też o początkach swojej muzycznej drogi.
- A jak właściwie zaczęła się Wasza współpraca? Bo nazwa Zespołu z tego co pamiętam, nawiązuje do miejscowości, gdzie scenicznie debiutowaliście…
M.: Wcześniej graliśmy imprezy okolicznościowe – wesela, imprezy rodzinne i takie tam. Potem pojechaliśmy z grupką Przyjaciół na wakacje do MarsaAlam i tam tak naprawdę wszystko się zaczęło. Odbywały się tam potańcówki dla gości…
A.: Z muzyką na żywo, ale raczej było tak sobie…
M.: Tak. Nie było szału, nikt się nie bawił. Znajomi zaczęli nas podpuszczać, dlaczego nie wyjdziemy i czegoś nie zaśpiewamy. I daliśmy się przekonać. Włączyliśmy zwykłego polskiego Youtuba. I chwyciło.
A.: Zaśpiewaliśmy np. Jesteś szalona. [śmiech] Ludzie rzeczywiście zaczęli się bawić. Pomyśleliśmy, że może akurat warto spróbować i stąd ta nazwa. Przy wydaniu płyty chcieliśmy nawet zmienić nazwę zespołu, ale nam to odradzono.
M.: Początkowo Publiczność miała nawet problemy z wypowiedzeniem tej nazwy.
A.: Ale teraz nie ma już problemów – ludzie już ją łapią. [śmiech]
A.: Z muzyką na żywo, ale raczej było tak sobie…
M.: Tak. Nie było szału, nikt się nie bawił. Znajomi zaczęli nas podpuszczać, dlaczego nie wyjdziemy i czegoś nie zaśpiewamy. I daliśmy się przekonać. Włączyliśmy zwykłego polskiego Youtuba. I chwyciło.
A.: Zaśpiewaliśmy np. Jesteś szalona. [śmiech] Ludzie rzeczywiście zaczęli się bawić. Pomyśleliśmy, że może akurat warto spróbować i stąd ta nazwa. Przy wydaniu płyty chcieliśmy nawet zmienić nazwę zespołu, ale nam to odradzono.
M.: Początkowo Publiczność miała nawet problemy z wypowiedzeniem tej nazwy.
A.: Ale teraz nie ma już problemów – ludzie już ją łapią. [śmiech]
- Nazwa na nasz rynek bardzo nietypowa. Ale dzięki niej również się wyróżniacie.
M.: Myślę, że też to ma znaczenie.
- Poza muzyką na co dzień pracujecie też zawodowo. Czy zdradzicie czym się zajmujecie?
A.: Aktualnie mieszkamy i pracujemy w Hamburgu.
- Pochodzicie z Torunia, ale obecnie mieszkacie w Niemczech…
M.: Małe sprostowanie – pochodzimy z Wielkopolski.
-
A to przepraszam.
- Tak czy inaczej, już z Wielkopolski mieliście na Śląsk spory kawałek drogi, a obecnie dojazdy z Hamburga i do Polski to już prawdziwe wyzwanie. Jak się Wam to udaje – tym bardziej, że bywacie w Polsce co tydzień?
M.: Jest dalej, jest to męczące, ale jeżeli jedzie się do sali pełnej ludzi, którzy na Ciebie czekają, to już zupełnie inna jazda. Gorzej z powrotami, bo tu jeszcze dochodzi zmęczenie. Ale jakoś musimy dawać radę.
A.: Niejednokrotnie jedziemy bez spania przez weekend… Ale póki dajemy radę jest OK.
A.: Niejednokrotnie jedziemy bez spania przez weekend… Ale póki dajemy radę jest OK.
- Gdy pytam moich rozmówców o początki Ich przygody z muzyką. Często słyszę odpowiedź, że zaczynali już w przedszkolu. A jak było w Waszym przypadku?
M.: U mnie podobnie. Właściwie muzyka była ze mną od zawsze. Były też różne ceremonie w kościele i tak dalej. Aż w końcu powstał zespół.
A.: Jeśli chodzi o mnie, to ukończyłem szkołę muzyczną I-wszego stopnia na klarnecie i fortepianie. Tak to się wszystko zaczęło.
A.: Jeśli chodzi o mnie, to ukończyłem szkołę muzyczną I-wszego stopnia na klarnecie i fortepianie. Tak to się wszystko zaczęło.
- Czyli w przypadku Was obu można powiedzieć, że od najmłodszych lat.
A: Tak. Zdecydowanie.
- Czy wywodzicie się z Rodzin z tradycjami muzycznymi?
M.: Nie – u mnie nie było takich tradycji.
A.: U mnie również nie.
A.: U mnie również nie.
- Hmm, na podstawie Waszych piosenek i teledysków domyślam się, że bardzo lubicie podróżować…
M.: Uwielbiamy podróżować tam gdzie jest ciepło.
A.: Zwłaszcza tam, ale nie tylko.
A.: Zwłaszcza tam, ale nie tylko.
- Co lubicie robić w wolnym czasie (przynajmniej teoretycznie), jakie jest Wasze hobby?
M., A.: Nie ma takiego czasu!
No, ale przynajmniej teoretycznie – gdyby jednak znalazła się jakaś wolna chwila…
M.: Hmm, słuchanie śląskich szlagierów.
A.: U mnie podobnie. A poza tym naprawdę nie mamy już żadnego wolnego czasu.
No, ale przynajmniej teoretycznie – gdyby jednak znalazła się jakaś wolna chwila…
M.: Hmm, słuchanie śląskich szlagierów.
A.: U mnie podobnie. A poza tym naprawdę nie mamy już żadnego wolnego czasu.
- No i jeszcze jedno moje standardowe pytanie – czy macie w domach jakieś zwierzaki?
M.: Owszem. Obaj mamy psy. Zarówno ja, jak też Adam.
A.: Ja mam dosyć nietypowego psa, bo grzywacza chińskiego. Ma na imię Czarek.
M.: Mój to Aciu – to schi-tzu.
A.: Ja mam dosyć nietypowego psa, bo grzywacza chińskiego. Ma na imię Czarek.
M.: Mój to Aciu – to schi-tzu.
- Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu.
M., A.: My również dziękujemy!















