08.07.2025
Bądź człowiekiem, nie porzucaj...
Cóż, nadeszło kolejne lato, wakacje, a my kolejny rok z rzędu właściwie nie musimy poszukiwać tematu… Niestety nasuwa się sam – jak zwykle… Mowa o porzucaniu zwierząt w drodze na wakacje…
Ciągle mówi się o odpowiedzialności… Mówi się też, że jedną z przyczyn bardzo niskiej dzietności w Polsce jest fakt, że wielu Polaków woli od dziecka „psiecko” (dla niewtajemniczonych – psa lub kota, który traktowany jest jak członek rodziny). Pomijając kwestię tego, że jakoś nie widzimy sprzeczności między posiadaniem zwierzaka, który będzie dla nas jak dziecko, a posiadaniem dziecka (wręcz przeciwnie – obecność takiego zwierzaka będzie miała walory wychowawcze), to takie idiotyczne hasła są delikatnie mówiąc na wyrost – a już na pewno pokazują nam to wakacje… Tak bardzo kochamy swoje zwierzaki (nie tylko psy i koty, ale też często bardzo awangardowe gatunki), że gdy możemy jechać na swoje wymarzone wakacje, po prostu… porzucamy je – i to w najbardziej wredny sposób, wyrzucając je gdzieś po drodze, przywiązując do drzewa w lesie, wyrzucając mniejsze zwierzaki gdzieś na łące… Tak – rzeczywiście wielu z nas ma do zwierzaków bardzo poważny i odpowiedzialny stosunek (choć z drugiej strony znajdą się tacy, którzy np. swoich sędziwych rodziców są w stanie traktować podobnie, więc może jednak ten porzucany piesek czy kotek mają podobny status do seniorów w rodzinie…).
Co roku, pomimo apeli w mediach, pomimo licznych kampanii, pomimo faktu, że podobno zmienia się nasze nastawienie do zwierząt (w sensie dbania o ochronę ich praw, miłość i przywiązanie do nich), jakoś liczba porzucanych co roku zwierzaków domowych właściwie nie spada. Co roku latem schroniska dla zwierząt pękają w szwach, co chwilę słyszymy o psach pałętających się gdzieś przy drogach, pojawiających się nagle na jakimś osiedlu – bardzo zagubionych, wyraźnie szukających czegoś lub kogoś, z wyglądu względnie zadbanych, ale coraz bardziej wychudzonych… Nagle pojawia się gdzieś nieopodal kilka nowych kotów (i bynajmniej nie są to młode kociaki – będące nowym miotem jakiejś półdzikiej kotki). Coraz częściej słyszymy też o wypadkach, że nagle w czyjejś łazience z kanalizacji, kratki wentylacyjnej itp. wyszedł egzotyczny wąż czy pająk (złapany przez strażaków i ekspertów w połowie przypadków jakoś nie może znaleźć stęsknionego właściciela)…
Oj, troszkę chaotycznie piszemy – ale to przez emocje… Przez irytację, wściekłość, żal i smutek z powodu ludzkiej głupoty i tragicznego losu zwierzaków… Ludzie! Litości – zwierzęta to nie rzeczy (a skądinąd wielu z nas – tych bardziej sentymentalnych – nie potraktowało by w taki sposób nawet martwego przedmiotu, np. jakiejś pamiątki czy nawet ubrania, które budzi sentyment)… Niezależnie od tego, czy wychodzimy z założenia, że zwierzę to rozumna istota, która czuje i jest całkiem inteligentna, czy też nie wgłębiamy się w meandry zwierzęcej psychologii pamiętajmy, że każde zwierzę to po prostu żywa istota, która ma elementarne potrzeby jak każdy żywy organizm – odczuwa głód, zimno, ciepło, zmęczenie, strach… Jest wychowywane w domu w określonych warunkach, nie zna innych – nigdy nie musiało samo poszukiwać pożywienia, wody, schronienia przed słońcem czy deszczem – jak ma sobie nagle poradzić samo w obcym środowisku?
Do tematu powrócimy…
Co roku, pomimo apeli w mediach, pomimo licznych kampanii, pomimo faktu, że podobno zmienia się nasze nastawienie do zwierząt (w sensie dbania o ochronę ich praw, miłość i przywiązanie do nich), jakoś liczba porzucanych co roku zwierzaków domowych właściwie nie spada. Co roku latem schroniska dla zwierząt pękają w szwach, co chwilę słyszymy o psach pałętających się gdzieś przy drogach, pojawiających się nagle na jakimś osiedlu – bardzo zagubionych, wyraźnie szukających czegoś lub kogoś, z wyglądu względnie zadbanych, ale coraz bardziej wychudzonych… Nagle pojawia się gdzieś nieopodal kilka nowych kotów (i bynajmniej nie są to młode kociaki – będące nowym miotem jakiejś półdzikiej kotki). Coraz częściej słyszymy też o wypadkach, że nagle w czyjejś łazience z kanalizacji, kratki wentylacyjnej itp. wyszedł egzotyczny wąż czy pająk (złapany przez strażaków i ekspertów w połowie przypadków jakoś nie może znaleźć stęsknionego właściciela)…
Oj, troszkę chaotycznie piszemy – ale to przez emocje… Przez irytację, wściekłość, żal i smutek z powodu ludzkiej głupoty i tragicznego losu zwierzaków… Ludzie! Litości – zwierzęta to nie rzeczy (a skądinąd wielu z nas – tych bardziej sentymentalnych – nie potraktowało by w taki sposób nawet martwego przedmiotu, np. jakiejś pamiątki czy nawet ubrania, które budzi sentyment)… Niezależnie od tego, czy wychodzimy z założenia, że zwierzę to rozumna istota, która czuje i jest całkiem inteligentna, czy też nie wgłębiamy się w meandry zwierzęcej psychologii pamiętajmy, że każde zwierzę to po prostu żywa istota, która ma elementarne potrzeby jak każdy żywy organizm – odczuwa głód, zimno, ciepło, zmęczenie, strach… Jest wychowywane w domu w określonych warunkach, nie zna innych – nigdy nie musiało samo poszukiwać pożywienia, wody, schronienia przed słońcem czy deszczem – jak ma sobie nagle poradzić samo w obcym środowisku?
Do tematu powrócimy…















