23.09.2025
Ekologiczne błędne koło
Nie wiemy jak Wy, ale my obserwując współczesny świat coraz częściej mamy wrażenie, że żyjemy w psychiatryku… Cóż – kwestie tzw. ekologii zdecydowanie przodują…
Chyba nie tylko najstarsi górale pamiętają, że mniej więcej 5,5 roku temu życie niemal na całym świecie stanęło na głowie, świat zamarł, pojawiły się zakazy wchodzenia do sklepów, odwiedzania się (dla przypomnienia – wbrew przekazowi medialnemu – nie tylko w Polsce), nie wspominając już o gigantycznej liczbie ofiar śmiertelnych – czy to samej pandemii, czy też po prostu braku dostępu (bądź potężnych zaniedbań) w służbie zdrowia… Jak wiemy covid, grypa i dziesiątki innych chorób zakaźnych, rozprzestrzenia się drogą kropelkową, wiele (np. grzybic) przez dotyk, nie wspominając już o pasożytach…
Poza niemierzalną ludzką tragedią – śmierć, potężny uszczerbek na zdrowiu – pandemia, a nawet zwykłe epidemie grypy, mają też potężne oddziaływanie na gospodarkę (co my w niedługim czasie odczuwamy choćby płacąc rachunki). Ale jest jeszcze jeden skutek, o którym totalnie się zapomina – czyli gigantyczne obciążenie środowiska nadliczbowymi odpadami – niezbędne jednorazowe rękawiczki, maseczki, kombinezony ochronne, itd…. Przecież to wszystko to setki tysięcy ton odpadów – w dodatku w tak dramatycznych momentach nie do końca dobrze nadzorowane… Słowem – często odpady trafiały gdzie popadnie…
A po co wracamy do tej nieszczęsnej pandemii? O ile źródła i początki pandemii nie są do końca zbadane, chyba wszyscy wiemy, że podstawowe elementy profilaktyki związanej z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych wiążą się z… elementarną higieną. Poza myciem rąk (które w końcu nie zawsze jest możliwe), w wielu sytuacjach wiąże się jednak z zastosowaniem jednorazowych woreczków, rękawiczek, itp., które rzecz jasna muszą trafiać do odpowiednich pojemników na odpady (których wciąż w naszej przestrzeni publicznej jest za mało).
I tu dochodzimy do pewnego paradoksu – od mniej więcej dekady maksymalnie eliminuje się jednorazowe opakowania w sklepach, woreczki (tzw. zrywki), jednorazowe kubeczki i sztućce. Wszystko w chwalebnym celu – redukcji liczby odpadów. Wszystko dobrze, ale do czasu – druga strona medalu jest taka, że eliminacja tego rodzaju jednorazówek przyczynia się do obniżenia poziomu higieny. O ile w normalnych okolicznościach może nie ma to aż tak dramatycznego wpływu na nasze życie i zdrowie, już w przypadku okresu grypowo-przeziębieniowego, czy innej epidemii, przyczynia się w zastraszającym tempie do wzrostu liczby zakażeń.
Do tematu powrócimy niebawem…
Poza niemierzalną ludzką tragedią – śmierć, potężny uszczerbek na zdrowiu – pandemia, a nawet zwykłe epidemie grypy, mają też potężne oddziaływanie na gospodarkę (co my w niedługim czasie odczuwamy choćby płacąc rachunki). Ale jest jeszcze jeden skutek, o którym totalnie się zapomina – czyli gigantyczne obciążenie środowiska nadliczbowymi odpadami – niezbędne jednorazowe rękawiczki, maseczki, kombinezony ochronne, itd…. Przecież to wszystko to setki tysięcy ton odpadów – w dodatku w tak dramatycznych momentach nie do końca dobrze nadzorowane… Słowem – często odpady trafiały gdzie popadnie…
A po co wracamy do tej nieszczęsnej pandemii? O ile źródła i początki pandemii nie są do końca zbadane, chyba wszyscy wiemy, że podstawowe elementy profilaktyki związanej z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych wiążą się z… elementarną higieną. Poza myciem rąk (które w końcu nie zawsze jest możliwe), w wielu sytuacjach wiąże się jednak z zastosowaniem jednorazowych woreczków, rękawiczek, itp., które rzecz jasna muszą trafiać do odpowiednich pojemników na odpady (których wciąż w naszej przestrzeni publicznej jest za mało).
I tu dochodzimy do pewnego paradoksu – od mniej więcej dekady maksymalnie eliminuje się jednorazowe opakowania w sklepach, woreczki (tzw. zrywki), jednorazowe kubeczki i sztućce. Wszystko w chwalebnym celu – redukcji liczby odpadów. Wszystko dobrze, ale do czasu – druga strona medalu jest taka, że eliminacja tego rodzaju jednorazówek przyczynia się do obniżenia poziomu higieny. O ile w normalnych okolicznościach może nie ma to aż tak dramatycznego wpływu na nasze życie i zdrowie, już w przypadku okresu grypowo-przeziębieniowego, czy innej epidemii, przyczynia się w zastraszającym tempie do wzrostu liczby zakażeń.
Do tematu powrócimy niebawem…















