14.11.2023
Najwyższy czas posprzątać na działce i w ogródku
Wracamy do tematu sprzątania na naszej działce czy w ogrodzie przed nadejściem zimy… Cóż – pracy jest sporo, a pozostaje jeszcze kwestia, co zrobić z odpadami z działki czy ogrodu…
Ostatnio zastanawialiśmy się czy kosić oraz grabić, czy może pozostawić wszystko naturze. O ile w przypadku koszenia, raczej nie musimy szaleć, argumentów za zgrabieniem choć części liści i igieł (oraz usunięciem przynajmniej części zaschniętych kwiatów z rabat) jest całkiem sporo. Pytanie brzmi, co zrobić z odpadami. Zwłaszcza, że przepisy w tej materii są dosyć restrykcyjne…
O ile samo zgrabienie liści, itd. jest wskazane, to (o ile nie zebraliśmy ich pod solidnie chorującą rośliną), możemy postawić je zgrabione gdzieś w koncie ogrodu – z pewnością z miłą chęcią skorzystają z nich jeże, które szukają miejsca na nocleg na zimę (pamiętajmy, że jeże są bardzo pożyteczne). Część liści, możemy wykorzystać do przysypania rabat i krzewów, które powinniśmy chronić na zimę przed mrozem (tu oczywiście musimy być pewni, że roślina, z której pochodziły była zdrowa, a same liście nie zalegały na ziemi pleśniejąc w jakimś zagłębieniu przez kilka tygodni). Również gałęzie możemy wykorzystać zarówno do stworzenia schronienia dla jeży, jak i do zabezpieczania rabat. Liście i gałęzie (oczywiście te drugie solidnie rozdrobnione) najlepiej umieścić w kompostowniku. „Schody” zaczynają się, gdy wśród odpadów królowały igły lub roślina chorowała… Niestety tutaj odpada kompost, a tym bardziej wykorzystanie odpadów do zabezpieczenia rabat. Logika wskazywałaby spalenie odpadów – ale to jest niezgodne z prawem… Odpadów nie wolno nam palić. Wprawdzie tu pojawia się niewielka luka – mianowicie odpadów nie możemy palić, niemniej wolno nam robić ognisko w celach rekreacyjnych (oczywiście pod warunkiem zachowania wszelkich reguł bezpieczeństwa – to znaczy znacznej odległości od lasu, zabudowań i drzew, nie robieniu ogniska podczas suszy oraz nie powodowania silnego zadymienia). Tak więc, jeśli mielibyśmy ochotę zrobić ognisko do pieczenia kiełbasek i kartofli, nie jest to zakazane… Ewentualnie możemy to wykorzystać do spalenia dobrze wysuszonych rozdrobnionych gałęzi i np. szyszek). Liści i igieł i tak nie możemy palić – nawet rekreacyjnie, gdyż niestety ich palenie powoduje powstanie potężnej ilości dymu (i przy okazji wyjątkowo licznych iskier).
Co nam pozostaje? Hmm – jedynie zapakować odpady do odpowiednich worków (na odpady pochodzenia biologicznego), oczywiście tak, by przypadkiem worki się nie uszkodziły (w przypadku igieł z domieszką szyszek i odrobiny gałęzi to miska niemożliwa) i czekać na odbiór odpadów przez firmę zajmującą się odbiorem odpadów (umowę z miastem czy gminą powinniśmy mieć ostatecznie od dawna podpisaną). Problem w tym, że na działce czy w ogródku jesienią raczej nie siedzimy nieustannie, a odbiór odpadów odbywa się dosyć rzadko – więc już same wystawienie worków w odpowiednim terminie, jest kłopotliwe (pamiętajmy, że przed posesją też właściwie nie powinny stać – bo mogą np. przewrócić się na drogę; a drobne zwierzęta i chuligani też niekoniecznie pozostawią stojące tydzień worki w spokoju)…
Cóż – jeśli ktoś ma genialny pomysł, by odpady w workach wywieść z ogrodu np. do śmietników na osiedlu – to przypominamy, że po pierwsze worków nie zmieścimy raczej w bagażniku, po drugie zgodnie z prawem, przewożenie przez nas odpadów jest zakazane. Aha – śmietniki na odpady biologiczne to na naszych osiedlach to wciąż rzadkość, a otwory na odpady pozwalają na wyrzucenie do nich najwyżej bukietu zwiędłych stokrotek….
O ile samo zgrabienie liści, itd. jest wskazane, to (o ile nie zebraliśmy ich pod solidnie chorującą rośliną), możemy postawić je zgrabione gdzieś w koncie ogrodu – z pewnością z miłą chęcią skorzystają z nich jeże, które szukają miejsca na nocleg na zimę (pamiętajmy, że jeże są bardzo pożyteczne). Część liści, możemy wykorzystać do przysypania rabat i krzewów, które powinniśmy chronić na zimę przed mrozem (tu oczywiście musimy być pewni, że roślina, z której pochodziły była zdrowa, a same liście nie zalegały na ziemi pleśniejąc w jakimś zagłębieniu przez kilka tygodni). Również gałęzie możemy wykorzystać zarówno do stworzenia schronienia dla jeży, jak i do zabezpieczania rabat. Liście i gałęzie (oczywiście te drugie solidnie rozdrobnione) najlepiej umieścić w kompostowniku. „Schody” zaczynają się, gdy wśród odpadów królowały igły lub roślina chorowała… Niestety tutaj odpada kompost, a tym bardziej wykorzystanie odpadów do zabezpieczenia rabat. Logika wskazywałaby spalenie odpadów – ale to jest niezgodne z prawem… Odpadów nie wolno nam palić. Wprawdzie tu pojawia się niewielka luka – mianowicie odpadów nie możemy palić, niemniej wolno nam robić ognisko w celach rekreacyjnych (oczywiście pod warunkiem zachowania wszelkich reguł bezpieczeństwa – to znaczy znacznej odległości od lasu, zabudowań i drzew, nie robieniu ogniska podczas suszy oraz nie powodowania silnego zadymienia). Tak więc, jeśli mielibyśmy ochotę zrobić ognisko do pieczenia kiełbasek i kartofli, nie jest to zakazane… Ewentualnie możemy to wykorzystać do spalenia dobrze wysuszonych rozdrobnionych gałęzi i np. szyszek). Liści i igieł i tak nie możemy palić – nawet rekreacyjnie, gdyż niestety ich palenie powoduje powstanie potężnej ilości dymu (i przy okazji wyjątkowo licznych iskier).
Co nam pozostaje? Hmm – jedynie zapakować odpady do odpowiednich worków (na odpady pochodzenia biologicznego), oczywiście tak, by przypadkiem worki się nie uszkodziły (w przypadku igieł z domieszką szyszek i odrobiny gałęzi to miska niemożliwa) i czekać na odbiór odpadów przez firmę zajmującą się odbiorem odpadów (umowę z miastem czy gminą powinniśmy mieć ostatecznie od dawna podpisaną). Problem w tym, że na działce czy w ogródku jesienią raczej nie siedzimy nieustannie, a odbiór odpadów odbywa się dosyć rzadko – więc już same wystawienie worków w odpowiednim terminie, jest kłopotliwe (pamiętajmy, że przed posesją też właściwie nie powinny stać – bo mogą np. przewrócić się na drogę; a drobne zwierzęta i chuligani też niekoniecznie pozostawią stojące tydzień worki w spokoju)…
Cóż – jeśli ktoś ma genialny pomysł, by odpady w workach wywieść z ogrodu np. do śmietników na osiedlu – to przypominamy, że po pierwsze worków nie zmieścimy raczej w bagażniku, po drugie zgodnie z prawem, przewożenie przez nas odpadów jest zakazane. Aha – śmietniki na odpady biologiczne to na naszych osiedlach to wciąż rzadkość, a otwory na odpady pozwalają na wyrzucenie do nich najwyżej bukietu zwiędłych stokrotek….















