28.12.2023
Sylwester tuż, tuż – uważaj, na Twojego psiaka!
Jak co roku przed Sylwestrem mamy dla wszystkich naszych czytelników apel – w Sylwestra uważajcie na zwierzaki – zarówno własne, jak też te wolno żyjące.
Sylwester to dla wielu z nas najbardziej wyczekiwany wieczór w roku. Problem w tym, że ten wyjątkowy czas jednocześnie jest traumatyczny, a wręcz śmiertelnie niebezpieczny dla zwierząt domowych, ale też wolnożyjących. Niestety wciąż największym problemem są fajerwerki, choć nie bez znaczenia jest też głośna muzyka (szczególnie na potężnych plenerowych koncertach). Skupmy się jednak na nieszczęsnych sztucznych ogniach – które czasami wyglądają zjawiskowo, niestety przede wszystkim niemiłosiernie hałasują, doprowadzając do przerażenia nasze psy, czasami też koty, czy inne domowe zwierzęta oraz dziko żyjące choćby ptaki (wszystkie te zwierzęta mają znacznie czulszy od nas słuch), dlatego też dźwięki wybuchów fajerwerków są dla nich przerażające, ale też wręcz fizycznie bolesne. Pamiętajmy, że psy boją się często nawet grzmotów podczas burzy, a przecież ich burza nadchodzi stopniowo i poprzedza ją wiele symptomów zauważalnych dla zwierząt.
W przypadku naszych psiaków, kotów czy innych zwierząt – o ile Sylwestra spędzamy w domu – możemy, a raczej musimy pomóc pupilom w przeżyciu stresu. Zapewnijmy im zaciszy kącik w pomieszczeniu bez okien lub z zasłoniętymi roletami lub zasłonami, tulmy je, mówmy do nich bardzo spokojnie, a jeśli wiemy, z poprzednich lat, że stresują się wyjątkowo, podajmy im łagodne leki uspokajające dla zwierząt od weterynarza (oczywiście bardzo uważajmy na dawkę).
Pamiętajmy też, że okres w okolicach Sylwestra to czas licznych zaginięć i tragicznych wypadków naszych domowych pupili, ginących pod kołami samochodów. O ile większość właścicieli jest na tyle rozsądna, by nie wychodzić z psiakiem w okolicach północy, a w domu zabezpiecza okna i drzwi, by spanikowany zwierzak nie uciekł w popłochu, zdarzają się sytuacje, że jakiś idiota (bo na inne określenie nie zasługuje), postanawia się zabawić fajerwerkami już na kilka godzin wcześniej lub w tydzień przed czy po Sylwestrze (na moim osiedlu znajdą się też geniusze, którzy lubią zaszaleć w dowolnym dniu roku i poczuć jak w Sylwestra). Niestety psiak, który akurat nie jest na smyczy, gdy słyszy wybuch, zaczyna w panice uciekać, w najlepszym przypadku gubiąc się, często jednak ginąc na ulicy, wpadając pod koła samochodu lub wpadając do jakiejś dziury… Spanikowane psiaki czy inne zwierzęta domowe są w stanie nawet wyrwać się z obroży czy wyszarpnąć nam z ręki smycz (tu jedyną poradą jest stosowanie np. podwójnych szelek i bardzo mocne owijanie smyczy wokół nadgarstka, choć i to nie zawsze pomaga)…
Niestety noc sylwestrowa jest traumatyczna nie tylko dla psów i kotów… Co roku, w ciągu tej jednej nocy giną setki przerażonych ptaków, które umierają na serce lub rozbijają się uciekając w panice o ściany czy okna, podrywając się do ucieczki przerażone kakofonią. To bardzo ciężka noc również dla ośrodków pomagających zwierzętom leśnym (w znanym ośrodku pod Mikołowem niestety co roku część dzikiego ptactwa umiera na serce przerażona wybuchami). Dodajmy, że znajdują się zwyrodnialcy, którzy z premedytacją idą zabawić się fajerwerkami właśnie nieopodal takich ośrodków, schronisk dla zwierząt czy ogrodów zoologicznych.
Oczywiście z ekologicznego punktu widzenia, fajerwerki to też zanieczyszczanie atmosfery spalinami, otoczenia większymi i mniejszymi odpadami (zarówno w skali mikro, jak też kawałkami petard, szklanych butelek, używanych w charaterze podstawki i innych śmieci, które po pierwsze zanieczyszczają środowisko, po drugie mogą skaleczyć łapkę zwierzęcia, a nawet rozciąć nasz but (i przy okazji nas skaleczyć). O ile puszczając sztuczne ognie sami bierzemy odpowiedzialność za własne zdrowie (znamy dziesiątki wypadków utraty palców, a nawet całej dłoni czy np. oka), pamiętajmy jednak, że coś może pójść nie po naszej myśli i możemy zranić przypadkowego przechodnia (sama znam przypadki dwóch dziewczyn, które wracając w noc sylwestrową od znajomych przypadkowo oberwały jakąś niewielką petardą i straciły słuch).
Dodajmy, że od dwóch lat doszedł jeszcze jeden bardzo przekonujący argument, przeciwko fajerwerkom – mianowicie argument finansowy. Ostatecznie ich ceny są znacznie wyższe niż w minionych latach, przy jednoczesnej kiepskiej kondycji naszych finansów.
W przypadku naszych psiaków, kotów czy innych zwierząt – o ile Sylwestra spędzamy w domu – możemy, a raczej musimy pomóc pupilom w przeżyciu stresu. Zapewnijmy im zaciszy kącik w pomieszczeniu bez okien lub z zasłoniętymi roletami lub zasłonami, tulmy je, mówmy do nich bardzo spokojnie, a jeśli wiemy, z poprzednich lat, że stresują się wyjątkowo, podajmy im łagodne leki uspokajające dla zwierząt od weterynarza (oczywiście bardzo uważajmy na dawkę).
Pamiętajmy też, że okres w okolicach Sylwestra to czas licznych zaginięć i tragicznych wypadków naszych domowych pupili, ginących pod kołami samochodów. O ile większość właścicieli jest na tyle rozsądna, by nie wychodzić z psiakiem w okolicach północy, a w domu zabezpiecza okna i drzwi, by spanikowany zwierzak nie uciekł w popłochu, zdarzają się sytuacje, że jakiś idiota (bo na inne określenie nie zasługuje), postanawia się zabawić fajerwerkami już na kilka godzin wcześniej lub w tydzień przed czy po Sylwestrze (na moim osiedlu znajdą się też geniusze, którzy lubią zaszaleć w dowolnym dniu roku i poczuć jak w Sylwestra). Niestety psiak, który akurat nie jest na smyczy, gdy słyszy wybuch, zaczyna w panice uciekać, w najlepszym przypadku gubiąc się, często jednak ginąc na ulicy, wpadając pod koła samochodu lub wpadając do jakiejś dziury… Spanikowane psiaki czy inne zwierzęta domowe są w stanie nawet wyrwać się z obroży czy wyszarpnąć nam z ręki smycz (tu jedyną poradą jest stosowanie np. podwójnych szelek i bardzo mocne owijanie smyczy wokół nadgarstka, choć i to nie zawsze pomaga)…
Niestety noc sylwestrowa jest traumatyczna nie tylko dla psów i kotów… Co roku, w ciągu tej jednej nocy giną setki przerażonych ptaków, które umierają na serce lub rozbijają się uciekając w panice o ściany czy okna, podrywając się do ucieczki przerażone kakofonią. To bardzo ciężka noc również dla ośrodków pomagających zwierzętom leśnym (w znanym ośrodku pod Mikołowem niestety co roku część dzikiego ptactwa umiera na serce przerażona wybuchami). Dodajmy, że znajdują się zwyrodnialcy, którzy z premedytacją idą zabawić się fajerwerkami właśnie nieopodal takich ośrodków, schronisk dla zwierząt czy ogrodów zoologicznych.
Oczywiście z ekologicznego punktu widzenia, fajerwerki to też zanieczyszczanie atmosfery spalinami, otoczenia większymi i mniejszymi odpadami (zarówno w skali mikro, jak też kawałkami petard, szklanych butelek, używanych w charaterze podstawki i innych śmieci, które po pierwsze zanieczyszczają środowisko, po drugie mogą skaleczyć łapkę zwierzęcia, a nawet rozciąć nasz but (i przy okazji nas skaleczyć). O ile puszczając sztuczne ognie sami bierzemy odpowiedzialność za własne zdrowie (znamy dziesiątki wypadków utraty palców, a nawet całej dłoni czy np. oka), pamiętajmy jednak, że coś może pójść nie po naszej myśli i możemy zranić przypadkowego przechodnia (sama znam przypadki dwóch dziewczyn, które wracając w noc sylwestrową od znajomych przypadkowo oberwały jakąś niewielką petardą i straciły słuch).
Dodajmy, że od dwóch lat doszedł jeszcze jeden bardzo przekonujący argument, przeciwko fajerwerkom – mianowicie argument finansowy. Ostatecznie ich ceny są znacznie wyższe niż w minionych latach, przy jednoczesnej kiepskiej kondycji naszych finansów.















